Dragon's Legend

Jajo zadrżało przed człowiekiem i przemówiło. W czasach, w których Smoczy Jeźdźcy to tylko mit.
piątek, 27 kwietnia 2018
17.


Każdy człek na tym świecie ma jedną cechę do której nie zawsze się przyznaje, jeśli twierdzi, że tego nie ma zwyczajnie kłamie. Niezależnie od rasy, klasy społecznej i wychowania posiadamy choć jedną rzecz, która działa nam na nerwy.  Czasem jest to tylko kapiący kran, odgłos mlaskania, niekiedy ton głosu jakiegoś człowieka lub właśnie człowiek. Nie czyni to z nas potworów, czy zwyrodnialców, ale prawda jest taka, każdy ma tą cechę. Twierdząc, że nic nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi musisz uważać – stoi przed tobą bezczelny kłamca. Cechę tą jak i tą kłamliwą naturę posiada ją również Rubinowa księżniczka. Dziecię rozpieszczane od lat, krnąbrne i rozkapryszone. Ją drażnili ludzie, którzy nie potrafili uszanować jej pozycji społecznej, tak jakby ta od razu kupowała jej miejsce w loży osób, które muszą dostać go od tak. Nie rozumiała, że jej ojciec jak i bracia pracowali długi czas na szacunek poddanych i rycerstwa. Jeden z nich nadal musiał to robić w końcu los obdarował go szpiczastymi uszami jego matki. Mimo to Nari uparcie trwała w bagnie swych przekonań i wierzeń w świat idealny, gdzie każdy padnie do jej trzewików i będzie je całował przez sam fakt tego, że urodziła się w rodzinie takiej nie innej.
Ona również posiadała jedną osobę, która ostatnimi czasy działała jej na nerwy bardziej niż inni. Był to elfi dowódca, zapewne bękart jakiegoś lorda, który udowadniał swą twardość i siłę strzelaniem nieprzyzwoicie gorszących min, kiedy tylko ona – piękna i delikatna róża królestwa chciała postoju. Obwieś z szabelką u boku nie potrafił zrozumieć jej kobiecych potrzeb, delikatne ciało wręcz domagało się porządnego szorowania , odpoczynku i troski, a nie karzącego spojrzenia złotych oczu. Mimo to nie odzywała się słowem, była zbyt dumna, by skarżyć się na to, że przeszkadza jej ten jego wyniosły ton, postawa zbyt pewna swego, udowodniłaby tym samym jego wyższość, a tego nie zamierzała. Do tego dochodziły coraz częstsze sny o bestii spoczywającej w jaju. Potwór próbował się z nią kontaktować, mówił do niej niekiedy i za dnia, gdy jej myśli biegły wolno w przestrzeni rysując obrazy i słowa, które się nie wydarzyły, nadejść nigdy nie miały. Przerywał jej chropowaty szept czyhający w jej głowie na takie właśnie chwile. Nikomu o tym nie mówiła, nie chciała uchodzić za szaleńca, nie ufała nawet swoim ludziom, którzy z każdym dniem jak zauważyła coraz bardziej oddalali się od niej szepcząc między sobą coś o przeklętych smokach i wyklętych jeźdźcach. Każdy z nich darzył ją uprzejmością i szacunkiem, ale było widać, że nie chcą przebywać w jej otoczeniu dłużej niż to konieczne. Męczyło ją to niezmiernie, tak samo jak obolałe dłonie i nogi, jak piekące od słońca policzki, na których skóra przybrała odcień ciemniejszy niż zazwyczaj. Jeszcze trochę i będzie wyglądać jak byle chłopka, a po powrocie do domu przez pół roku nie opuści swej komnaty próbując doprowadzić się do stanu nadającego się do jakiejkolwiek pokazania. Nie mogła doczekać się, aż zanurzy się w ciepłej wodzie pachnącej egzotycznymi olejkami, służki będą nacierać jej skórę najdroższą mieszanką ze skorupek jedwabników, a włosy rozczesywać będą szczotkami zrobionymi z najlepszego rodzaju perfumowanych sierści.
Z tonięcia w tych marzeniach wyrwał ją głos żądający postoju. Tym razem nie był to jej głos, lecz tego drażniącego elfa. Mimo wszystko z zadowoleniem przyjęła ten fakt. Zsunęła się z tej narowistej bestii, która od wyjazdu miała być jej środkiem transportu, mimo iż przywykła już do zwierzęcia, nadal czuła się nieco niepewnie w jego obecności. Wolała jednak mieć z nim jak najmniejszy kontakt, dlatego kiedy tylko jej stopy dotknęły ziemi jedna z elfek od razu przejęła wodze, a Nari ruszyła za dowódcą.
Szli dość długo, a ją zaczynało to denerwować, czego mógł od niej chcieć? Czy miał coś ważnego do przekazania? Był stanowczo zbyt pewny swego, że tak zwyczajnie pozwalał sobie na proszenie jej, panny, księżniczki na rozmowę w cztery oczy, gdzieś w oddali, w leśnej gęstwinie. Ta sytuacja wyglądała tak absurdalnie i nieprzyzwoicie, że ona sama poczuła się zawstydzona. Mimo to brnęła za nim dalej, a kiedy się zatrzymali jej uwadze nie umknęło, że mężczyzna przygląda się jej dość uważnie. Kiedy zaczął mówić bladła i czerwieniła się na zmianę.  Śmiał twierdzić, że ktoś będzie gotów wdać się w wojnę z jej ojcem atakując ją i jej świtę? Nie mogła używać swego tytułu, chciał ją poniżyć. Wredny, okrutny elf, nie mógł znieść, że jest lepsza i w ten sposób chciał ją upodlić. Widziała jego paskudny uśmiech i miała ochotę, niebywałą ochotę walnąć go w twarz, wymierzyć policzek by zetrzeć ten jego grymas wyższości. Ona służką? Córka byle chłopak czy nałożnicą! Może jeszcze się okaże, że to z nim ma się pokładać! Co za upokorzenie dla krwi szlachetnej zgotował ten elfi parobek! Dłonie dziewczęcia owinięte bandażami zacisnęły się mocno. Były oczywiście części świata, gdzie elfy i ludzie mnożyli się bez widocznej szkody dla gatunku obu ras, wszak nawet jej ojciec zmuszony był córkę elfów poślubić, ale to! To, choć jednoczenie było kuszącą i odrzucającą myślą było też zniewaga, za którą każdy jej rycerz gotów byłby stanąć z nim w szranki i do ostatniej krwi kropli walczyć w obronie jej godności. Jeszcze do tego będzie ją niańczył. 
    – Mam swych ludzi elfie, oni będą mnie chronić. Nie zapominaj gdzie twe miejsce dowódco. Córce królewskiej nakazujesz udawać byle kurtyzanę? Chyba zapominasz w tej podróży kim jesteś ty, a kim jestem ja.  – Warknęła tak jak nie przystawało księżniczce. Stalowe oczy obrzucały go spojrzeniem ostrym niczym ostrze miecza. Cierpliwości jej marne pokłady w tej chwili wyczerpały się całkiem, trzęsła się ze złości. W jej głowie rozbrzmiał głos, który pojawiał się od tamtego dnia w pałacu.

Ukarz go! 

Nie miała świadomości, że przez ten głos przestaje nad sobą panować, że to właśnie ten głos sprawia, że powoli etykieta pałacowa schodziła na drugi plan wyciągając na powierzchnię jej butną naturę, temperowana przez lata nauki.
     – Myślę, że jeśli jeszcze raz odezwiesz się do mnie w ten sposób bez wahania mogę nakazać ściąć twą głowę. Mój ojciec chyba zwariował wysyłając mnie pod twą protekcją gdziekolwiek.  – Wycedziła wściekle wpatrując się w niego wojowniczo.
------------------------------------------------------------------------------------